Pinterest to jeden z najpopularniejszych serwisów społecznościowych. Pozwala on na gromadzenie w jednym miejscu grafik, GIFów lub filmów, w celu stworzenia wirtualnej tablicy korkowej. Użytkownik udostępnia daną treść (pin) i umieszcza ją na swojej tablicy. Tym samym, inni użytkownicy także mogą je przypinać (re-pin) do swojej własnej tablicy.

Jak w tym kontekście rozumieć prawo do publicznego udostępniania utworu, które jest wyłącznym prawem autora?

Sprawie przyjrzał się niedawno niemiecki sąd, który rozwiał wątpliwości, kiedy strona, która udostępnia daną treść w celach zarobkowych, jest odpowiedzialna za linkowanie treści naruszającej prawa osoby trzeciej.

Fotograf specjalizujący się w zdjęciach architektury zorientował się, że jedna z jego prac została udostępniona przez witrynę poświęconą nieruchomościom, reklamowaną na Pintereście. Chociaż on sam uzyskał od architekta sfotografowanej budowli licencję na korzystanie z wizerunku budynku na własnej stronie internetowej, licencja ta nie zawierała prawa do udzielania sublicencji czy publikowania go w mediach społecznościowych.

Artysta pozwał agencję nieruchomości, wykazując, że jego prawo zostało naruszone. Ta broniła się, podkreślając, że sama nie umieściła zdjęcia na platformie, a jedynie podpięła pin innego użytkownika. Powołując się na regulamin witryny, który zakłada że użytkownicy będą przypinać jedynie treści, należące do nich lub do których mają prawa, utrzymywała także, że nie można było stwierdzić, że zdjęcie zostało umieszczone na Pintereście bezprawnie.

Sąd orzekł, że działanie agencji naruszyło prawo powoda do publicznego udostępniania utworu. W swoich rozważaniach podkreślił, że:

  • pierwotne przesłanie do serwisu Pinterest miało miejsce bez jego zgody,
  • odwiedzający stronę uzyskali dostęp do zdjęcia,
  • a po ponownym podpięciu przez agencję, pin dotarł do nowych obiorców, nieprzewidzianych wcześniej przez fotografa.

Hamburscy sędziowie wskazali również, że każdy, kto umieszcza link do określonej treści w celach zarobkowych, jest odpowiedzialny za upewnienie się, że oryginalny pin został umieszczony w serwisie legalnie. Żadne z działań powziętych przez agencję nie pozwoliło sądzić, że dochowała ona należytej staranności przed ,,podpięciem” zdjęcia budynku.

Decyzja sądu w Hamburgu pokazuje, że problem zamieszczania linków do treści chronionych nie został w pełni rozwiązany i wciąż ma charakter rozwojowy. Sędziowie wykazali się w tej sprawie dużą elastycznością, uwzględniając charakter danego modelu biznesowego.

To nie koniec potencjalnych konfliktów w tym zakresie. Decyzja sądu pomija bowiem pewien techniczny aspekt korzystania z Pinteresta. Autor powinien być w stanie uniemożliwić osobom trzecim korzystanie z jego utworu w formie cyfrowej. Na razie nie jest to jednak możliwe – nawet jeśli oryginalny pin zostanie usunięty z tablicy, nie oznacza to, że automatycznie znika również z tablic innych użytkowników. Pozostaje czekać, czy (lub raczej kiedy) sądy zajmą się tym zagadnieniem.