Sukces rynkowy  w branży FMCG w dużym stopniu zależy od prezentacji produktu, w szczególności opakowania i oznaczeń. Producenci dbają więc o atrakcyjność wyglądu towaru, rozpoznawalność marki, a także wyraźne odróżnianie się od towarów konkurencyjnych. Są jednak sytuacje, w których ze względu na historię produktu lub marki różni producenci mogą posługiwać się podobnymi oznaczeniami lub uzurpują sobie prawo do używania podobnych oznaczeń. Dla przykładu można przypomnieć spory toczące się w różnych krajach świata o nazwę piwa Budweiser, a na polskim rynku o różne nazwy alkoholi (por. nasz wpis http://zglegal.pl/walka-o-rynek-alkoholi-w-polsce/), czy słodyczy (np. Delicje, Ptasie mleczko).

Podobnie jest w przypadku słynnych Michałków, cukierków z czekoladowo-orzechowym nadzieniem. W wyroku z 17 lipca 2020 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę na decyzję Urzędu Patentowego RP unieważniającą słowny znak towarowy Michałki R. 162781, zarejestrowany na rzecz ZPC Śnieżka S.A. (wyrok WSA z dnia 17 lipca 2020 r., sygn. akt. VI SA/Wa 1709/19).

Cukierek czekoladowy z nadzieniem orzechowym zwany Michałkiem był produkowany od połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia równocześnie przez trzy przedsiębiorstwa należące do Zjednoczenia Przemysłu Cukierniczego zgodnie z tą samą recepturą i normą branżową. Zjednoczenie nie dokonało zgłoszenia znaku towarowego Michałki. W latach dziewięćdziesiątych po likwidacji Zjednoczenia, rejestracji znaku dokonał jeden z producentów tych znanych cukierków, nie uzgodniwszy tego z pozostałymi przedsiębiorcami. W związku z tym wynikło kilka sporów, wskutek których strony zawarły ugodę przed Urzędem Patentowym dotyczącą faktu, że Michałek stał się synonimem określonego rodzaju cukierka, a rejestracji znaku towarowego można dokonać, wyłącznie dołączając do tego wyrazu człon określający, np. nazwę producenta. Mimo że później ugoda została uznana za wadliwą, wszystkie strony ugody miały świadomość, że użycie oznaczenia Michałki jest powszechne.

Z tego względu różni producenci stosują dodatkowe oznaczenia mające na celu odróżnienie swoich produktów. Są zatem Michałki z Hanki, Michałki z Wawela, Michałki z Siemianowic, itd. Co ciekawe, Michałki z Hanki wcale nie pochodzą z fabryki Hanka sp. z o.o. a ze Śnieżki SA. Wielu producentom nie udało się uzyskać ochrony nawet na oznaczenia z dodatkowym elementem.

Ze względu na specyfikę oznaczenia sporów wokół popularnych Michałków było wiele. Tym razem postępowanie unieważnieniowe dotyczące słownego znaku towarowego Michałki, zarejestrowanego na rzecz Śnieżka SA („Śnieżka”), zostało zainicjowane przez spółkę Hanka-Invest sp. z o.o. („Hanka”), która argumentowała, że zgłoszenie znaku MICHAŁKI przez Śnieżkę zostało dokonane w złej wierze, a także, że nie posiada ono zdolności odróżniającej. Hanka twierdziła, że intencją podejmowanych działań przez Śnieżkę było zablokowanie innym podmiotom dostępu do rynku zbytu, a Śnieżka w momencie zgłoszenia znaku była świadoma, że w obrocie funkcjonują wyroby cukiernicze o nazwie Michałki oraz wiedziała o jej wykorzystaniu przez inne podmioty, jako że zgłoszenie wpłynęło po rejestracji innych oznaczeń już wykorzystywanych w obrocie. Dodatkowo Śnieżka wnosiła już wcześniej sprzeciwy, inicjowała postępowania sądowe oraz składała wnioski o unieważnienie znaków ze słowem Michałki rejestrowanych i używanych przez inne podmioty.

Z kolei Śnieżka argumentowała, że jedynie sprzeciwia się naśladownictwu opakowań oraz nie zgadza się z bezprawnym wykorzystywaniem nazwy Michałki w celu ich oznaczania. Dodatkowo, odnosząc się do zarzutu złej wiary, zwróciła uwagę na chronologię zdarzeń. Od 1991 roku posiada pierwszy zarejestrowany znak towarowy MICHAŁKI. Co więcej, Hanka sama wielokrotnie dokonywała zgłoszeń znaków towarowych, zawierających sporne oznaczenie.

WSA utrzymał w mocy decyzję Urzędu Patentowego potwierdzającą istnienie złej wiary w zgłoszeniu słownego znaku Michałki. Śnieżka była świadoma używania spornego oznaczenia w obrocie przez innych przedsiębiorców, a więc celem zgłoszenia rejestracyjnego było zablokowanie oferowania tożsamych produktów przez innych uczestników obrotu. Co więcej, wszyscy, w czasach gospodarki centralnie planowanej prowadzili działalność w ramach jednego Zjednoczenia branżowego, które decydowało o recepturze towarów i nadawanej im nazwie, co dowodzi o złej wierze.

Podobnie jak w przypadku omawianego orzeczenia orzekł, m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 11 grudnia 2019 roku (sygn. akt VI SA/Wa 1609/19). Sąd oddalił skargę Zakładów Przemysłu Cukierniczego Śnieżka S.A. ze Świebodzic, na decyzję UP unieważniającą prawo ochronne na słowno-graficzny znak MICHAŁKI z wniosku spółki Wawel S.A. z Krakowa. Przyznał rację Urzędowi Patentowemu, iż uprawniona, ze względu na wiedzę, że znak był używany w Zjednoczeniu, miała świadomość, że inne podmioty później używały oznaczenia, a celem rejestracji nie była jego ochrona, a uniemożliwienie oferowania towarów pod tym oznaczeniem przez inne podmioty.

Co wynika z omawianego orzeczenia? Polscy konsumenci nadal bez ograniczeń będą cieszyć się smakiem czekoladowo-orzechowych cukierków. Nadal będą mogli wybrać swoje ulubione od kilku producentów. Omawiana sprawa potwierdziła również, że próby zgłoszeń znaków towarowych mające na celu jedynie wyeliminowanie konkurencji nie mogą zakończyć się powodzeniem. Słuszność rozstrzygnięcia nie budzi wątpliwości. Sprawa być może trafi lub już trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego.