Logo zespołu muzycznego może być wiele warte, dlatego zdecydowanie warto je chronić. Pozwala ono na odróżnienie muzyki jednego wykonawcy od innych i może być używane na okładkach płyt, plakatach zapowiadających koncerty czy koszulkach dla fanów.

Wyrok Sądu (druga izba) z 14 lipca 2021 r., sprawa T-197/20

Najbardziej skuteczną formą ochrony będzie rejestracja znaku towarowego. Logo graficzne najczęściej będzie mogło także być chronione prawem autorskim, natomiast samo słowo będące nazwą zespołu to za mało, aby można było uznać je za utwór. Zazwyczaj rejestracja znaku zespołu ma na celu walkę z podróbkami gadżetów czy płyt. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy dochodzi do sporu o prawo do używania znaku pomiędzy członkami grupy muzycznej.

Zespół Quilapayún założony w latach 60. jest jednym z najważniejszych przedstawicieli nurtu Nueva Canción Chilena – nowej piosenki chilijskiej – łączącego inspiracje muzyką ludową i społecznie zaangażowane treści. Nazwa zespołu w języku Mapuczów oznacza po prostu trzech brodatych mężczyzn. Po okresie rozkwitu popularności gatunku w czasach demokratycznych rządów Salvadora Allende doszło do zamachu stanu i nastała dyktatura Augusto Pinocheta, która zmusiła zespół do emigracji do Francji. Po upadku dyktatury część członków grupy wróciła do kraju, a część pozostała na emigracji. Doszło do rozpadu zespołu, a obie strony rościły sobie prawa do nazwy i logo grupy.

W 2010 roku grupa kierowana przez Eduardo Carrasco postanowiła zarejestrować używane przez zespół logo jako unijny znak towarowy dla towarów i usług z klas 9, 16 i 41 klasyfikacji nicejskiej – m. in. magnetycznych nośników zapisu, płyt akustycznych i usług w dziedzinie rozrywki oraz działalności sportowej i kulturalnej. Znak ten o numerze zgłoszenia 009267287 widoczny jest poniżej:

Druga z powstałych po rozpadzie zespołu grup złożyła sprzeciw powołując się na identyczność ze znakiem będący znakiem powszechnie znanym w rozumieniu art. 6 bis Konwencji paryskiej o ochronie własności przemysłowej. Znak taki, zgodnie z art. 8 ust. 2 lit. c) Rozporządzenia PE i Rady (UE) 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej, może być wcześniejszym znakiem towarowym uniemożliwiającym rejestrację podobnego znaku późniejszego, tak samo jak zarejestrowany unijny, krajowy lub międzynarodowy znak towarowy.

Po dość długim postępowaniu przed kolejnymi instancjami Izba Odwoławcza EUIPO uznała sprzeciw za nieuzasadniony, stwierdzając, że brak jest dowodów na powszechną znajomość znaku wcześniejszego na terytorium Unii Europejskiej. Jej zdaniem właściwy krąg odbiorców dla wykazania powszechnej znajomości znaku nie powinien ograniczać się jedynie do osób słuchających folkowej muzyki z Chile lub osób podzielających przekonania polityczne zespołu.

W wyroku w sprawie T-197/20 Sąd orzekł, że Izba Odwoławcza słusznie przyjęła, że nie została udowodniona powszechna znajomości znaku. Przedstawione dokumenty nie były w tym celu wystarczające. Część z nich nie mogła być uwzględniona, gdyż dotyczyła popularności zespołu i sprzedaży płyt w Chile. Dowody aktywności koncertowej na terenie Hiszpanii nie zawierały natomiast informacji dotyczące dokładnej liczby koncertów ani liczby przychodzących na nie osób. Opublikowane w Hiszpanii i innych krajach członkowskich UE artykuły dotyczące popularności zespołu miały na celu promocję koncertów zespołu i nie zostały w związku z tym uznane za obiektywne informacje.

Sąd wskazał także, że w przypadku znaku powszechnie znanego wymagany poziom znajomości jest wyższy niż w przypadku znaku renomowanego, czego skutkiem jest wysoki próg wymagań dowodowych dla podmiotów, które chcą skorzystać z tej wyjątkowej ochrony znaku niezarejestrowanego.

Wyrok Sądu oznacza, że grupa kierowana przez Eduardo Carrasco będzie mogła zarejestrować unijny znak towarowy. Jest to zresztą już kolejna jej wygrana. W 2007 roku Sąd Apelacyjny w Paryżu zakazał grupie kierowanej przez Rodolfo Paradę i Patricio Wanga używania nazwy Quilapayún pod rygorem kary 10 000 euro za każde naruszenie (Cour d’appel de Paris, 06/22447). Wyrok ten został w 2009 roku podtrzymany przez Sąd Kasacyjny (Cour de cassation, 08-12.063). W 2015 roku zakończył się natomiast trzynastoletni spór przed chilijskim urzędem patentowym, który również przyznał prawa do znaku grupie kierowanej przez Eduardo Carrasco.

Pierwszy wniosek jaki nasuwa się z analizy powyższego sporu to to, że nie warto lekceważyć ochrony nazwy lub logo zespołu. Każdy profesjonalny wykonawca muzyczny, który sprzedaje płyty lub koncertuje może skorzystać z ochrony jaką zapewnia znak towarowy. Niezadbanie o tą kwestię może w przyszłości doprowadzić do ciągnących się latami sporów. Druga rzecz, o której warto pamiętać to wytyczne Sądu dotyczące znaku powszechnie znanego. Musi on być szeroko znany na terytorium Unii Europejskiej, a wymogi dowodowe są w tej kwestii dosyć restrykcyjne.