Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi (jeszcze niepublikowany, sygnatura nie jest znana), sygnatura akt w I instancji przed Sądem Okręgowym w Łodzi – X GC 921/17.

Jeden produkt może korzystać z ochrony z tytułu wielu różnych praw własności intelektualnej. W przypadku opakowań możemy mieć do czynienia ze znakiem towarowym (zarówno tradycyjnym jak i trójwymiarowym), wzorem przemysłowym, ale także z prawem autorskim, jeżeli opakowanie jako całość bądź jego element spełniają przesłanki pozwalające zakwalifikować je jako utwór. Tak też było w przypadku etykiet umieszczanych na butelkach napoju gazowanego Hellena. Producent Helleny boleśnie przekonał się o tym, że nie warto zapominać o prawie autorskim i o prawidłowym nabyciu praw.

Sprawa dotyczy trzech spośród kultowych etykiet napoju przedstawiających kieliszek do martini, cukierki i bąbelki. Są one symbolem marki od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i stały się szeroko rozpoznawane przez konsumentów. Te etykiety, a także wiele innych zostały zaprojektowane przez artystkę, która przez kilkanaście lat współpracowała z producentem wykonując dla niego liczne zlecenia. Owocem jej twórczej pracy były nie tylko etykiety, ale też charakterystyczna czcionka, plakaty czy materiały reklamowe. Strony związane były ramową umową, którą sąd zakwalifikował jako umowa o współpracy, jednak nie zawierała ona żadnych postanowień dotyczących przeniesienia autorskich praw majątkowych bądź udzielenia licencji. Poszczególne zlecenia wydawane były ustnie. Artystka otrzymywała za nie wynagrodzenie i godziła się na wykorzystywanie przez firmę owoców swojej pracy, jednak kwestie prawnoautorskie pozostawały nieuregulowane.

Pierwotny producent Helleny, z którym artystka współpracowała do samego końca, ogłosił upadłość i w 2007 roku został przejęty przez spółkę Jutrzenka (obecnie Colian). Nowy właściciel nie dokonał przeglądu praw własności intelektualnej wchodzących w skład majątku nabytego przedsiębiorstwa, bądź też przeoczył brak zawarcia stosownych umów i kontynuował korzystanie ze spornych etykiet. Początkowo miał zamiar odświeżyć wizerunek marki mającej uchodzić za mało nowoczesną i zastosować na butelkach nowe etykiety. Ta próba nie przyniosła jednak zamierzonych rezultatów, a konsumenci woleli kupować napoje w butelkach ze znaną i lubianą etykietą, do której byli przyzwyczajeni. Producent wycofał się więc z radykalnych zmian i pozostał przy niewielkiej tylko modyfikacji starych etykiet.

Artystka wystąpiła przeciwko nowemu producentowi napoju z powództwem o naruszenie praw autorskich. W 2019 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok uwzględniający w większości roszczenia powódki, a w marcu 2021 roku Sąd Apelacyjny oddalił apelację wskutek czego wyrok stał się prawomocny. Za bezprawne korzystanie z trzech etykiet artystka otrzyma odszkodowanie w wysokości 44 tysięcy złotych. Sąd oddalił jednak żądanie wycofania ze sprzedaży napojów, na których umieszczone zostały sporne etykiety, gdyż uznał, że spowodowałoby to rażące straty po stronie pozwanej spółki. Nie ma jednak wątpliwości, że dalsze korzystanie z etykiet będzie stanowiło naruszenie praw autorskich artystki i spółka jeśli chce zachować charakterystyczną etykietę będzie musiała usiąść z artystką do stołu i wynegocjować warunki dalszego korzystania z jej utworów.

Sąd nie przychylił się do argumentów pozwanej spółki, zdaniem której przyjęcie i wykonanie przez artystkę zlecenia oraz odebranie wynagrodzenia należy uznać za udzielenie licencji niewyłącznej na czas nieokreślony. Można jedynie przyjąć, że doszło do udzielenia licencji na okres pięciu lat. Spółka powoływała się także na art. 5 kodeksu cywilnego mówiący o nadużyciu prawa podmiotowego, twierdząc, że powódka występując dopiero po latach z roszczeniem czyni ze swojego prawa użytek sprzeczny z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub z zasadami współżycia społecznego. Sąd jednak nie zgodził się z tym twierdzeniem.

Istotnym wątkiem sprawy jest też fakt, że w 2004 roku artystka przeniosła na producenta Helleny prawa do trzech etykiet oranżady (innych niż objęte opisywanym procesem). Zdaniem pozwanej sporne etykiety są utworami zależnymi w stosunku do tych etykiet, do których prawa zostały nabyte w sposób prawidłowy. Sąd uznał jednak, że wzorem dla spornych etykiet jest inna wcześniejsza etykieta, do której prawa nie zostały przeniesione. Pełnomocnicy pozwanej argumentowali natomiast, że mamy do czynienia z kaskadowym układem powiązanych utworów i przeniesienie praw do jednego z utworów pośrednich uprawnia nabywcę do dokonywania dalszych opracowań, nawet jeżeli nie nabył on prawa do pierwotnego utworu.

Warto dodać, że to nie koniec sporów pomiędzy producentem Helleny, a artystką. Złożony został też drugi pozew dotyczący korzystania z kilkunastu innych etykiet i zawierający żądanie zapłaty znacznie wyższego odszkodowania. Wszczęty w tej sprawie proces został zawieszony do czasu rozstrzygnięcia opisywanej sprawy Teraz postępowanie ma zostać podjęte. Będziemy przyglądać się tej sprawie, w której prawdopodobnie z uwagi na zbliżony stan faktyczny można spodziewać się analogicznego rozstrzygnięcia.

W dzisiejszych realiach brak zawarcia umowy regulującej przeniesienie praw autorskich jest zapewne o wiele rzadszą sytuacją niż w czasach burzliwie rodzącego się polskiego kapitalizmu lat dziewięćdziesiątych. Prawdopodobnie jednak wiele firm do dziś korzysta z praw własności intelektualnej, których nabycie nastąpiło wiele lat temu w niejasnych okolicznościach bądź też w ogóle do niego nie doszło. Dlatego warto dokonać badania due dilligence własności intelektualnej przedsiębiorstwa, zwłaszcza w przypadku nabycia lub łączenia się z innym podmiotem. Wczesne wykrycie ewentualnych nieprawidłowości pozwoli na uniknięcie ryzyka długotrwałych procesów i konieczności zapłaty odszkodowań. Należy także pamiętać o właściwej formie umowy, której niezachowanie będzie skutkowało jej nieważnością. W przypadku praw autorskich zarówno przeniesienie prawa jak i udzielenie licencji wyłącznej wymaga zawarcia umowy w formie pisemnej.