Polski rynek gier komputerowych jest obecnie jednym z najlepiej rozwijających się w całej Europie. Przychody wygenerowane przez spółki z sektora gier w Polsce w 2020 roku wyniosły 969 mln euro!

Nie od dziś wiadomo, że tam gdzie duże pieniądze – tam jeszcze większe spory. Przedsiębiorcy z rynku gamedev są niewątpliwie narażeni na nieuczciwe zagrania konkurentów. Jak się przed nimi bronić? Chronić wszystko, co się da, zanim dojdzie do sporu. Wszystko, czyli co?

Gra jako całość jest chroniona na podstawie ustawy prawo autorskie i prawa pokrewne. Jest to nic innego jak wskazany w art. 1 ust. 2 pkt. 1 ww. ustawy program komputerowy. Ochrona ta przyznawana jest „z automatu” i trwa 70 lat od momentu śmierci twórcy. Jednak można (a nawet trzeba!) zapewnić grom komputerowym zdecydowanie szerszą ochronę.

Zacznijmy od początku – konsument kupuje grę w opakowaniu, które prawdopodobnie zostało zaprojektowane specjalnie dla niej. Na opakowaniu znajduje się logo producenta i nazwa gry. To już pierwsze trzy rzeczy, które należałoby ochronić, tj. zarejestrować jako znaki towarowe (lub wzór przemysłowy – w przypadku opakowania). Przyjrzyjmy się zatem, jak największy polski producent gier – CD Projekt Red – rejestruje znaki towarowe:

EUTM 014722912 EUTM 017912301 EUTM 014374094
WIEDŹMIN

 

YENNEFER

 

EUTM 018202034 EUTM 017971909 EUTM 018296846

Co ciekawe, słowno-graficzne oznaczenie Cyberpunk 2077 zostało zgłoszone do rejestracji na 2 lata przez premierą gry. To doskonałe zagranie, bowiem w razie odmowy rejestracji znaku firma może zmienić oznaczenie na takie, które nadaje się do rejestracji jeszcze przez poczynieniem nakładów finansowych na marketing i produkcję gry oznaczonej nieochronionym znakiem. Dobrana strategia rejestracji to podstawa, w tej kwestii konieczna może się okazać konsultacja ze specjalistą z dziedziny prawa własności intelektualnej. O tym, dlaczego warto rejestrować znaki towarowe i inne dobra niematerialne przeczytacie na naszym Facebooku – Face IP by ZG legal.

Pójdźmy dalej – wyjmijmy grę z opakowania i rozpocznijmy zabawę. Co widzisz? Najpewniej logo producenta, nazwę gry, a możliwe, że jeszcze coś słyszysz. Ta muzyka najpewniej będzie Ci towarzyszyć również w kolejnych fazach zagłębiania się w wirtualny świat.  Producent właściwie nie musi robić zupełnie nic, aby ją chronić – taką ochronę przyznaje jej ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Można jednak zarejestrować powtarzający się krótki fragment jako dźwiękowy znak towarowy. Na taki krok zdecydowała się amerykańska spółka Edgar Rice Burroughs Inc. (założona przez pisarza – autora Tarzana), która zarejestrowała krzyk Tarzana jako znak towarowy (EUTM 005090055), m. in. dla gier komputerowych!

No to gramy! Każda postać, którą „jesteś” lub którą spotkasz, każda budowla, którą widzisz, a nawet cały wirtualny krajobraz może być utworem chronionym na mocy pr. aut. Postacie mogą być również znakami towarowymi. Przyjrzyjmy się zatem, jak rejestrowane są postacie z gier:

IR.1111359A

Uprawniony: OUT FIT 7

2014051572 (Malezja)

Uprawniony: OUT FIT 7

EUTM 015298541

Uprawniony: Nintendo

EUTM 015298573

Uprawniony: Nintendo

EUTM 005889142

Uprawniony: Nintendo

 

Patrząc szerzej dostrzegamy, że fabuła gry – swego rodzaju scenariusz – to również utwór, a konkretnie utwór literacki. W tym przypadku jedynym sposobem ochrony jest ten z mocy ustawy, jednak trzeba pamiętać, że jeżeli nie będziemy z tej ochrony korzystać, tj. reagować na naruszenia, to traci ona na znaczeniu. Monitorowanie i reagowanie to podstawa dbania o swoje prawa.

Gry komputerowe to głęboka studnia zawierająca setki praw na dobrach niematerialnych, o których można pisać w nieskończoność, dlatego zdecydowaliśmy podzielić nasze rozważania na kilka części. W następnej odsłonie przedstawimy sposoby na ochronę gry „od środka” – tj. jej kod, a także opowiemy o patentach ze świata gier.