Coraz więcej państw Unii Europejskiej dopuszcza używanie konopi indyjskich do celów medycznych. Co za tym idzie, na rynku pojawiają się pierwsi przedsiębiorcy chcący zainwestować w dynamicznie rozwijającą się branżę, a żadna działalność gospodarcza nie może obyć się bez używania oznaczeń wyróżniających towary i usługi na rynku. Oznaczenia te mogą być chronione zarówno przez prawo krajowe jak i unijne. Polityka państw członkowskich odnośnie medycznej marihuany nie jest jednolita, w związku z czym mogą pojawić się spory dotyczące tego jakie oznaczenia zasługują na udzielenie ochrony prawnej na szczeblu unijnym.

Wyrok Sądu (dziesiąta izba) z dnia 12 maja 2021 r. – Sprawa T-178/20

Sprawa dotyczy poniższego oznaczenia słowno-graficznego, które niemiecka spółka Bavaria Weed GmbH zgłosiła do rejestracji jako unijny znak towarowy przeznaczony do oznaczania usług z klas 35, 39, 42 i 44 klasyfikacji nicejskiej obejmujących między innymi produkcję i sprzedaż marihuany do zastosowań medycznych:

 

W 2019 roku EUIPO odmówił rejestracji znaku powołując się na art. 7 ust. 1 lit. f) Rozporządzenia 2017/1001 w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej, mówiący o tym, że nie są rejestrowane znaki towarowe, które są sprzeczne z porządkiem publicznym lub z dobrymi obyczajami. Na skutek odwołania wniesionego przez spółkę sprawa trafiła do rozstrzygnięcia przez Sąd.

Sporny znak złożony jest z wizerunku stojącego na dwóch łapach lwa trzymającego liść konopi oraz z elementu słownego składającego się ze słów „Bavaria” oraz „Weed”, które w języku angielskim jest potocznym określeniem oznaczającym marihuanę. Zdaniem spółki Izba Odwoławcza EUIPO naruszyła przepisy Rozporządzenia 2017/1001 niewłaściwie przyjmując, że znak zachęca do konsumpcji marihuany. Wskazała, że znak ten ma służyć jedynie do oznaczania usług związanych z terapeutycznymi zastosowaniami konopi do leczenia różnego rodzaju poważnych chorób.

Izba Odwoławcza EUIPO wskazała, że ocena znaku powinna przebiegać z uwzględnieniem właściwego kręgu przeciętnych odbiorców – nie takich, których nic nie szokuje, ani też takich, którzy są bardzo łatwo urażeni. Powinna uwzględniać także tych odbiorców, do których dany towar lub usługa nie są bezpośrednio skierowane, lecz którzy mogą incydentalnie zetknąć się z danym oznaczeniem. Ze względu na różnice językowe, społeczne, historyczne i kulturowe ocena zgodności z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami może wyglądać inaczej w zależności od kraju członkowskiego. Zgodnie, natomiast, z art. 7 ust. 2 Rozporządzenia 2017/1001 nie rejestruje się znaku towarowego Unii Europejskiej nie spełniającego wymogów bez względu na fakt, że podstawy odmowy rejestracji istnieją tylko w części Unii.

Sąd stanął na stanowisku, że właściwy krąg odbiorców znaku obejmuje nie tylko specjalistów z branży medycznej lub farmaceutycznej, ale także zwykłych konsumentów nie będących profesjonalistami, w tym osoby nieletnie. Użycie slangowego określenia „weed” oraz charakterystycznego wizerunku liścia marihuany budzi konotacje z jej rekreacyjnym użyciem jako substancji psychoaktywnej, które pozostaje nielegalne w większości krajów Unii Europejskiej. Sąd wskazał także na szeroki zakres usług wskazanych przez wnioskodawcę w zgłoszeniu rejestracyjnym, z których nie wszystkie związane były bezpośrednio z medycznym zastosowaniem konopi indyjskich. Mając na uwadze powyższe, Sąd uznał znak za niezgodny z porządkiem publicznym wskazując między innymi na względy zdrowia publicznego i potrzebę przeciwdziałania promocji nielegalnej konsumpcji marihuany.

Branża medycznej marihuany w Unii Europejskiej to nadal raczkujący sektor funkcjonujący w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu prawnym. Dotyczy to nie tylko kwestii regulacyjnych, ale także własności intelektualnej. Projektując znaki towarowe należy zatem zachować daleko idącą ostrożność, aby nie spotkać z odmową rejestracji. Sięgnięcie po wyrazy lub elementy graficzne kojarzące się kulturowo z rekreacyjnymi zastosowaniami marihuany może być kuszące ze względu na ich dużą rozpoznawalność i pozytywne konotacje wywoływane u części konsumentów. Jest jednak ryzykowne z punktu widzenia oceny zgodności takich oznaczeń z porządkiem publicznym oraz dobrymi obyczajami.